Kiedyś było mi łatwiej pisać.
Może dlatego, ze nie myślałam nad tym co piszę.
Więc o czym by tu pisać?
Wstaje rano, otwieram oczy, myślę, nad tym, czy mam kaca, czy po prostu jestem niewyspana. Wniosek jest jeden, i zawsze aktualny - to po prostu KAC MORALNY :/
Człapie się do łazienki, biorę prysznic, na koniec dokładne mycie zębów, się o leżącego w miejscu najbardziej narażonym na kolizję psa i wreszcie można szybko się ubrać i zaparzyć "napój bogów" czyli KAWUSIE :)
Czy coś w tym stylu...
Dzisiaj, o pardon, WCZORAJ, jadąc tramwajem, który z niewiadomych mi przyczyn nagle zmienił trasę i wywiózł mnie na wycieczkę po mniej przeze mnie lubianych częściach Poznania naszły mnie mega dziwne myśli. A mianowicie:
Będąc jeszcze w szkole podstawowej, nie trzeba było aż tak kombinować, świat stał przed nami otworem i istniało wiele możliwości. Przede wszystkim jednak, na wszystko był czas (gimnazjum podobnie, ale nie będę porównywać, jak wyglądało życie gimnazjalisty za "moich" czasów, z tym jak jest teraz, aż taką sado-masochistka nie jestem).
Nagle zdałam sobie sprawę, że przecież od kiedy tylko pamiętam kierowano mnie ku sztuce. I chociaż dzisiaj nie potrafię już nawet dobrze rysować, czuję się trochę oszukana... Nie przepadam za tzw. AHtystami - lansiarzami, którzy wizje świata przedstawionego mają, ale dopiero po wypaleniu 100g czystej Marianny z Jamajki. Ale wiem, że kiedyś rozumiałam sztukę, malarstwo, nawet to abstrakcyjne.
A jednak to przepadło...
Nie chce nikogo obrażać, ale może to wina otoczenia? Najgorsze jest chyba to, że kiedy stajemy się dorośli i musimy podejmować wybory, które mają zadecydować o naszym przyszłym życiu, nagle jesteśmy otoczeni ignorantami i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Nie wiem, jak wam, ale osobiście coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że im dalej w las, im wyżej wspinamy się na drabinę edukacji i dorosłości, tym bardziej ten światek, do którego próbujemy się przez to dopasować, podcina nam skrzydła. I tak jak to przedstawiłam na powyższym przykładzie odrzucamy nasze szerokie i barwne spojrzenie na świat.
Byle by tylko "coś" osiągnąć...
***
Nie, nie planuje zawsze tak przynudzać, chociaż przede wszystkim ten blog jest po to, abym mogła opisywać swoje refleksje, zanim przepadną :)